Tangowe dialogi i dywagacje

Szkoda, aby tyle wesołych zdań zostało wypowiedzianych tylko raz, a potem popadło w zapomnienie…

Ta zakładka pozwoli je ocalić 😄 Masz zły humor? Wróć tu i go sobie popraw 😄 Masz coś do dodania? Dialog lub zdjęcie? Napisz do mnie, chętnie zamieszczę, bo humor nie ma końca i będę te nasze wypowiedzi aktualizować 😄 Enjoy!

Foty: z zasobów naszego tangowego elfika Domi i innych TangoFotografów.

Ona: Jestem pewna, że z nią zatańczy.
Ja: Skąd wiesz?
Ona: Byliśmy razem na pizzy.
***
- Dlaczego tak mnie szarpiesz?
- Bo lubię.
(Milonga Nova, grudzień 2019).
***
"Ostatnio na wtorkowych milongach jest więcej wolnego parkietu, i bardzo dobrze".
Zachęcił, nie przyjdę.
(marketingowy talent, grudzień 2019). 
- Poczułaś jak wsadziłem? 
- Nie, nic!
- To dobrze. Sacada mi wyszła.
(od Ani D.).
***
- Dlaczego to zrobiłaś?
- Bo chciałam.
- A teraz zrobisz to, co ja prowadzę?
- Nie, bo nie chcę.
(od Artura R.). 
- Zatańczysz ze mną?
- Przecież nie umiesz.
- Dobra, to idę do tej małej, ona mnie nie zna!
(Milonga Uno, październik 2019). 
***
Zasłyszane na parkiecie w trakcie tandy:
- O Jezu! Niech mi pan tego nie robi…
(Złota Milonga, sierpień 2019).
***
Od Dominiczki:
- Którą nogą mam to zrobić?
- A uprawiałaś kiedyś seks?
- O, już wiem: zewnętrzną.
„Koło 22.30 odbył się mały pokaz, którego najmocniejszym atutem był fakt, że był mały”.  (Janusz T. po jednej z milong w Warszawie. Ja dodam: znam też taki pokaz, którego zdecydowanym atutem było to, że się nie odbył. Kwiecień 2019). 
*** 
- Ja w tym tangu muszę iść cały czas do przodu i nawet jak wczoraj przy lustrach chodziłam do tyłu to nie po to żeby się cofać.
(sentencja jednej z partnerek, marzec 2019). 
***  
Zobaczyłyśmy z Martą M. wycelowany w nas obiektyw. No więc przyjmujemy naturalną pozycję ciała, taką codzienną (wciągnięty brzuch, kocie spojrzenie, nogi na Jaworowicz). Szymon popstrykał, po czym podszedł do nas i rzecze:
- Wy pozujecie, a ja robię zdjęcia koleżance obok, jak je banana...  (Beskid Tango Marathon 2019). 
- Ale ja to umiem! Kiedy robię bez ciebie. 
*** 
- Ela, zrobiłaś? 
- Nie. 
- A teraz? 
- Tak. Przy okazji dostałam w zęby. 
(Lekcja milongi. Wymieniamy się rolami, obie uczymy się prowadzić. Marzec 2018).  
- Chodziłem do nich systematycznie na milongi, bo zawsze poili mnie alkoholem. 
***
Ten sam wieczór. 
Gabi: Ty to masz fantazję! Robisz takie rzeczy, że z tobą można się powygłupiać! 
On: Ale ja to robiłem na poważnie.
(Milonga Modlińska, edycja limitowana, Luty 2018). 
*** 
- Marcelo, a to się tańczy wolno czy szybko? 
- Wolno.
- Zawsze?
- Nie.
(Lekcja milongi, luty 2018) 
Patrzę: Terenia M. Lecę się przywitać. 
T: Wcześniej cię widziałam. Nawet cię kopnęłam. 
Ja: Nic nie poczułam. 
T: Bo nie trafiłam. 
(Milonga piernikowa, edycja zimowa 2018) 
*** 
Ela: Czemu to takie wolne? 
Ja: Żebyś mogła się mną delektować… 
***
- Ela, Ty chcesz krzyżyk?
- Nie.
- Ale mi robisz.
- Nie robię krzyżyka.
- A co to jest?
- Nie wiem! Ale nie krzyżyk!
***
- Ela, jakoś tak mi koślawo idziesz. 
- Ania, bo tak prowadzisz.  
(Lekcja milongi, luty 2018). 
Ja: Dlaczego mnie kopiesz pod stołem? 
On: A bo to taka propozycja. 
(Beskid Tango Marathon 2017) 
*** 
Blanka podsłuchała fragment mojej rozmowy z Jolandą. Następnego dnia:
- Czy planujesz w najbliższym czasie jakiś wyjazd z panią Jolą?
- W piątek mamy maraton.
- O której?
- Wieczorem.
Blanka patrzy spod oka.
- W takim razie - mówi poważnie - zaproś panią Jolę, a ja was zamknę w łazience i nie wypuszczę, bo mam wątpliwości, czy wy się umiecie statecznie zachowywać… 
(Październik 2016).  
- Wygrał Kamil! Będzie pokaz?
- Będzie!
- Co umiesz tańczyć?
- Nic!
- A do czego?
- Do wszystkiego!  
(Złota Milonga, losowanie wejściówek, grudzień 2015). 
***
Ja: Dlaczego tak mnie przepychasz? 
On: Za karę. 
(Złota Milonga, lato 2016). 
*** 
Ja: Łał, tak mną machnąłeś, że mało nie wypadłam przez okno do zamkowych ogrodów!
On: Bo to było takie przygotowanie do colgady! 
(Maraton na zamku w Mosznej, marzec 2015). 
***  
Ja: Co robisz?
On: Nic. Nie wiem, gdzie masz nogi. 
(Maraton na zamku w Mosznej, marzec 2015). 
Ja: Mam śliczne nowe Bandolery, ale patrząc na stan moich nóg, zostawię je na niedzielę. 
On: Do kościoła? 
(Jeden z maratonów, na którym tańczyło się w sali z czarną, brudzącą podłogą, dopiero ostatniego dnia tańczyło się na normalnym parkiecie. Czerwiec 2014). 
*** 
- Wiesz, mamiś, wczoraj właściwie mogłam iść z tobą do "Mam Ochotę". Lubię tam chodzić.
- Fajnie. Może kiedyś będziesz tańczyć tango?
Dziecko popatrzyło na mnie jak na kosmitkę.
- Trochę mi tym tangiem przeszkadzacie, ale na szczęście nie zakłócacie Wi-Fi.  (Luty 2014). 
- Mamiś, okropne to tango. Giboczecie się, stawiacie koślawo nogi! Lepiej byście się zabrali za hip hop. 
(Styczeń 2014). 
*** 
Nietangowe, ale kocham:  
Zamek Królewski w Warszawie. Przepiękna pieśń na 8 (!) głosów: 2 x sopran, alt damski, alt męski, 2 x tenor, 2 × bas. Mięciutkie dźwięki klawesynu. Dusza się raduje.
- Chłoń! - mówię do córki. - Korzystaj z tego piękna. Zobacz, przed nami siedzi młodsza od ciebie dziewczynka, jaka zasłuchana...
- Przecież chłonę - odpowiada Blanka. - Dokładnie tak jak ona przewracam oczami!  
(Styczeń 2016)