Tangowe dialogi i dywagacje

Szkoda, aby tyle wesołych zdań zostało wypowiedzianych tylko raz, a potem popadło w zapomnienie…

Ta zakładka pozwoli je ocalić 😄 Masz zły humor? Wróć tu i go sobie popraw 😄 Masz coś do dodania? Dialog lub zdjęcie? Napisz do mnie, chętnie zamieszczę, bo humor nie ma końca i będę te nasze wypowiedzi aktualizować 😄 Enjoy!

 

Foty: z zasobów naszego tangowego elfika Domi i innych TangoFotografów.

Z tangowego życia Ojca Wiesława i Żony Iwony (nr 5 najlepszy!):

1. Wiesław: No nieźle, na 4 colgady tylko jedną totalnie spierdzieliłaś.
Żona Iwona: A widzisz? Gdybym cię nie wyciągnęła do potańczenia, to żadnej bym nie spierdzieliła.

2. Żona Iwona: Jak zaczęliśmy tańczyć to ja nie wiedziałam co będziemy tańczyć ale wszystko wyszło, czyli jednak wiedziałam;

3. Żona Iwona: Wiesiek, no powiedz, miałeś już taką zdolną uczennicę jak ja ? Tylko szczerze, przecież obiad już dostałeś.

4. Złota myśl żony Iwony: Jak natychmiast nie wrzucisz do zmywarki swojego talerzyka i filiżanki to mnie dzisiaj nie wycabeceujesz !!!

5. Żona Iwona telefonicznie załatwia pewien interes z jednym z najbardziej wypasionych tanguerosów w Olsztynie który jeszcze z żoną Iwoną nie tańczył bo zdecydowanie woli te już bardziej doświadczone. Rozmowa prawdziwa imię zmyślone żeby nie było:
– No dziękuję Ci Kaziu za pozytywne załatwienie sprawy. Wiedziałam, że na Ciebie można liczyć. Jakbyś czegoś potrzebował to wal jak w dym a za tą sprawę to masz u mnie na najbliższej milondze trzy tandy ekstra.

6. Wiesz stary dla mnie to ta kwarantanna mogła by jeszcze potrwać. Przynajmniej nie muszę czekać na co trzecią tandę bo tylko mnie masz do dyspozycji.

7. – ja już gotowa;
po minucie
– ja już gotowa i czekam;
po minucie
– ja już gotowa i cierpliwie czekam;
po minucie
– ja już gotowa i cierpliwie czekam bo nie mam q–wa innego wyjścia.

(Pisownia oryginalna. Kwarantango, marzec/kwiecień 2020).

***

– W tańcu liczy się technika. Przytulanie się do kobiety jest jakieś takie… pedalskie.

(Prowokacja Bogdana, tajne rozkminki podczas kwarantanny, marzec 2020).

***

– Czyżbyś wybierała się na Piernikową?
– Niestety nieee…
– Tylko tak pytam. Dla kolegi.

(Podpatrzone na fejsie u Izy S., luty 2020).

***

– W tym tangu to macie jak u swingersów, tylko w ubraniach…

(Nietangowy kolega Kasi K., styczeń 2020)

***

– No popatrz, myślałam, że tańczę nuevo, a tańczyłam etno…

(Wtorkowa milonga na Wybrzeżu, styczeń 2020).

***

– Dlaczego nie czuję twojego uda? A! Bo ci źle wsadzam!

(Lekcja, element: gancho, Caminito, styczeń 2020).

***

– Jak ci idzie z tangową narzeczoną?

– Którą?

– Wszystko jedno.

– A, to idzie dobrze. Tylko ona jeszcze o tym nie wie.

(Milonga Uno, styczeń 2020).

***

– Poczułaś jak wsadziłem?

– Nie, nic!

– To dobrze. Czyli sacada mi wyszła.

(Od Ani D.).

***

– Dlaczego to zrobiłaś?

– Bo chciałam.

– A teraz zrobisz to, co ja prowadzę?

– Nie, bo nie chcę. (od Artura R.).

Ona: Jestem pewna, że z nią zatańczy.

Ja: Skąd wiesz?

Ona: Byliśmy razem na pizzy.

***

– Dlaczego tak mnie szarpiesz?

– Bo lubię.

(Milonga Nova, grudzień 2019).

***

„Ostatnio na wtorkowych milongach jest więcej wolnego parkietu, i bardzo dobrze”.

Zachęcił, nie przyjdę.

(Marketingowy talent, grudzień 2019).

– Poczułaś jak wsadziłem?

– Nie, nic!

– To dobrze. Czyli sacada mi wyszła.

(Od Ani D.).

***

– Dlaczego to zrobiłaś?

– Bo chciałam.

– A teraz zrobisz to, co ja prowadzę?

– Nie, bo nie chcę.

(Od Artura R.).

– Zatańczysz ze mną?

– Przecież nie umiesz.

– Dobra, to idę do tej małej, ona mnie nie zna!

(Milonga Uno, październik 2019).

***

Zasłyszane na parkiecie w trakcie tandy:

– O Jezu! Niech mi pan tego nie robi…

(Złota Milonga, sierpień 2019).

***

Od Dominiczki:

– Którą nogą mam to zrobić?

– A uprawiałaś kiedyś seks?

– O, już wiem: zewnętrzną.

„Koło 22.30 odbył się mały pokaz, którego najmocniejszym atutem był fakt, że był mały”. (Janusz T. po jednej z milong w Warszawie. Ja dodam: znam też taki pokaz, którego zdecydowanym atutem było to, że się nie odbył. Kwiecień 2019).

***

– Ja w tym tangu muszę iść cały czas do przodu i nawet jak wczoraj przy lustrach chodziłam do tyłu to nie po to żeby się cofać. (sentencja jednej z partnerek, marzec 2019).

***

Zobaczyłyśmy z Martą M. wycelowany w nas obiektyw. No więc przyjmujemy naturalną pozycję ciała, taką codzienną (wciągnięty brzuch, kocie spojrzenie, nogi na Jaworowicz). Szymon popstrykał, po czym podszedł do nas i rzecze:

– Wy pozujecie, a ja robię zdjęcia koleżance obok, jak je banana…

(Beskid Tango Marathon 2019).

– Ale ja to umiem! Kiedy robię bez ciebie.

***

– Ela, zrobiłaś?

– Nie.

– A teraz?

– Tak. Przy okazji dostałam w zęby.

(Lekcja milongi. Wymieniamy się rolami, obie uczymy się prowadzić. Marzec 2018).

– Chodziłem do nich systematycznie na milongi, bo zawsze poili mnie alkoholem.

***

Gabi: Ty to masz fantazję! Robisz takie rzeczy, że z tobą można się powygłupiać!

On: Ale ja to robiłem na poważnie.

(Milonga Modlińska, edycja limitowana, Luty 2018).

***

– Marcelo, a to się tańczy wolno czy szybko?

– Wolno.

– Zawsze?

– Nie.

(Lekcja milongi, Los Almis, luty 2018)

Patrzę: Terenia M. Lecę się przywitać.

T: Wcześniej cię widziałam. Nawet cię kopnęłam.

Ja: Nic nie poczułam.

T: Bo nie trafiłam.

(Milonga piernikowa, edycja Zima 2018)

***

Ela: Czemu to takie wolne?

Ja: Żebyś mogła się mną delektować…

***

– Ela, Ty chcesz krzyżyk?

– Nie.

– Ale mi robisz.

– Nie robię krzyżyka.

– A co to jest?

– Nie wiem! Ale nie krzyżyk!

***

– Ela, jakoś tak mi koślawo idziesz.

– Ania, bo tak prowadzisz.

(Lekcja milongi, Los Almis, luty 2018).

Ja: Dlaczego mnie kopiesz pod stołem?

On: A bo to taka propozycja.

(Beskid Tango Marathon 2017)

***

Blanka podsłuchała fragment mojej rozmowy z Jolandą. Następnego dnia:

– Czy planujesz w najbliższym czasie jakiś wyjazd z panią Jolą?

– W piątek mamy maraton.

– O której? – Wieczorem.

Blanka patrzy spod oka.

– W takim razie – mówi poważnie – zaproś panią Jolę, a ja was zamknę w łazience i nie wypuszczę, bo mam wątpliwości, czy wy się umiecie statecznie zachowywać.

(Październik 2016).

– Wygrał Kamil! Będzie pokaz?

– Będzie!

– Co umiesz tańczyć?

– Nic!

– A do czego?

– Do wszystkiego!

(Złota Milonga, losowanie wejściówek, grudzień 2015).

***

Ja: Dlaczego tak mnie przepychasz?

On: Za karę.

(Złota Milonga, lato 2016).

***

Ja: Łał, tak mną machnąłeś, że mało nie wypadłam przez okno do zamkowych ogrodów!

On: Bo to było takie przygotowanie do colgady!

(Maraton na zamku w Mosznej, marzec 2015).

***

Ja: Co robisz?

On: Nic. Nie wiem, gdzie masz nogi.

(Maraton na zamku w Mosznej, marzec 2015).

Ja: Mam śliczne nowe Bandolery, ale patrząc na stan moich nóg, zostawię je na niedzielę.

On: Do kościoła?

(Jeden z maratonów, na którym tańczyło się w sali z czarną, brudzącą podłogą, dopiero ostatniego dnia tańczyło się na normalnym parkiecie. Czerwiec 2014).

***

– Wiesz, mamiś, wczoraj właściwie mogłam iść z tobą do „Mam Ochotę”. Lubię tam chodzić.

– Fajnie. Może kiedyś będziesz tańczyć tango?

Dziecko popatrzyło na mnie jak na kosmitkę.

– Trochę mi tym tangiem przeszkadzacie, ale na szczęście nie zakłócacie Wi-Fi.

(Luty 2014).

– Mamiś, okropne to tango. Giboczecie się, stawiacie koślawo nogi! Lepiej byście się zabrali za hip hop.

(Styczeń 2014).

***

Nietangowe, ale kocham:

Zamek Królewski w Warszawie. Przepiękna pieśń na 8 (!) głosów: 2 x sopran, alt damski, alt męski, 2 x tenor, 2 × bas. Mięciutkie dźwięki klawesynu. Dusza się raduje.

– Chłoń! – mówię do córki. – Korzystaj z tego piękna. Zobacz, przed nami siedzi młodsza od ciebie dziewczynka, jaka zasłuchana…

– Przecież chłonę – odpowiada Blanka. – Dokładnie tak jak ona przewracam oczami!

(Styczeń 2016).