Tango in the shadows oraz polski puchar tanga

Kilka słów o „Tango in the shadows”

Zostałam zaproszona do promowania spektaklu tanga pt. „Tango in The Shadows” w wykonaniu Marcosa Ayali i Paoli Comacho oraz zespołu The Tango Company z Argentyny. Marcos Ayala od wielu lat jest obecny na światowych scenach z tangowymi spektaklami. Jest uznawany za jednego z najwybitniejszych współczesnych tancerzy tanga argentyńskiego. Jest także choreografem i reżyserem.

Pomyślałam: „Ciekawe, co zobaczę”. Sama przyznaję się przed sobą i przed Wami, że po prawie 15. latach w tangu jestem trochę zmanierowana, trudno mnie zachwycić i mimo że żadną mistrzynią tanga nigdy nie będę, to wiem, na co patrzeć. Ze mną jest tak jak z Elżbietą Zapendowską, która sama zawodowo nie śpiewa, ale umie śpiewu uczyć i takie piosenkarki jak Edyta Górniak wypuszcza spod swoich skrzydeł. Ja za nauczanie nie zamierzam się zabierać, za to z powodu mojego talentu do dostrzegania szczegółów czasem się wypowiem na tangowy temat.

Zacznijmy od tego, o czym jest historia

To NIE jest historia pewnej miłości czy opowiastka o złamanym sercu. To jest historia o jasności i cieniu oraz o tym, jak walczą ze sobą dwa równoległe światy: światła i mroku. Jak się splatają w ludzkiej naturze, przenikają, nawzajem się dominują i się sobie poddają… Każdy ma w swojej duszy obszar jasności i cienia i o tym jest ta opowieść.

To tango show na najwyższym poziomie

Sześć par na niezbyt dużej scenie, bardzo wymagające elementy sceniczne, nowoczesne aranżacje utworów – to wszystko stanowiło doskonałą całość: pełną emocji, dynamiki i tangowego kunsztu. Ci, co przegapili, już nie nadrobią, przynajmniej w Polsce, bo zespół w Warszawie zakończył tour po naszym kraju. Natomiast warto zapamiętać na przyszłość, że jeśli nadarzy się okazja, by zobaczyć spektakl (ten lub inny w tej obsadzie), trzeba z niej skorzystać.

Dodatkowa refleksja

Po przedstawieniu zapytałam kilka tangowych osób (było nas całkiem sporo), jak im się podobało. I mam takie przemyślenie, że my, Polacy, mamy trudność z chwaleniem od serca. Z prostym przyznaniem, że było świetnie. Nie byliśmy chwaleni jako dzieci, to i nie umiemy tego robić. Nawykowo szukamy dziury w całym. Ja też! Bo mimo iż przyznałam, że spektakl był absolutnie fantastyczny i escenario na najwyższym światowym poziomie (a widziałam też gnioty, i to w wykonaniu Argentyńczyków, o Polakach nie wspominając), to jednak musiałam powiedzieć, że gancho ładniej robi nasza Madzia Bochińska… Natomiast towarzystwo, które zapytałam o to, jak im się podobało, odparło:

  1. Druga połowa bardziej (szczerze: jedynie stroje były bardziej strojne, taniec był świetny w obu połowach);

  2. To nie jest tango, jakie się normalnie tańczy (no raczej! Takie normalne masz na każdej milondze. Show sceniczny to co innego niż tangowa potańcówka. To także co innego niż pokaz nie na scenie);

  3. Za dużo szarpania (NIE było żadnego szarpania! Była dynamika, owszem, ale zwróciłam uwagę, że bardzo trudne elementy były wykonane z precyzją i płynnością);

  4. Zły teatr wybrałaś na to przedstawienie” (wiem, to był żarcik, jednak moim zdaniem miejsce jak miejsce, teatr Palladium ma swój klimat, tylko jak się idzie na jakikolwiek spektakl, warto zainwestować w bilety i dobre miejsca na widowni. Poza tym inne miejsce to też inna cena biletów).

Trudno jest nam coś ot tak pochwalić, zachwycić się

Społeczeństwo narzekaczy i marudników niestety nadal dominuje. A szkoda, bo mniej narzekania wiąże się z lepszym zdrowiem. Ponuractwo powoduje dolegliwości somatyczne. Zachęcam do zmiany myślowych nawyków.

Ja bardzo pięknie umiem krytykować, ale tam, gdzie został włożony trud, staram się dostrzec potencjał. Dlatego jeden słaby spektakl tangowy tak opisałam, żeby nie zjechać twórców i żeby podpowiedzieć, jakiej grupie widzów mógłby się podobać. Zrobiłam to z sympatii do występujących amatorów. Tu, w „Tango in the shadows”, była pełna profeska. Mnie spektakl zachwycił.

A teraz z innej beczki:

Mamy w Polsce puchar Polski w tangu argentyńskim

Tak jak w Argentynie: startuje każdy, kto chce. Wielu z Was mnie pyta, co sądzę o tym przedsięwzięciu. Nie chciało mi się wypowiadać na ten temat, jednak pytacie… Zatem napiszę parę słów.

Kategoria escenario w Argentynie jest mocno obsadzona zawodowymi tancerzami, bo jest to bilet do angażu w zespole teatralnym. Od kiedy tango wróciło do łask i stało się świetnym biznesem, wielu Argentyńczyków upatruje w nim swojej życiowej szansy. Politycy co i rusz dewastują ten piękny i duży kraj, tango żywi całe Buenos Aires. Będąc w tym przepięknym mieście (cóż za architektura!) poszłam na tango show z kolacją. Tam jest mnóstwo takich miejsc. W Polsce znam jeden teatr serwujący kolację, ale nie ma tam tanga, tylko mini rewia.

Polski puchar w tangu argentyńskim raczkuje

Zarówno organizacyjnie, jak i pod względem ilości i umiejętności uczestników. U nas jest niewielka liczba nauczycieli żyjących tylko z tanga, ono jest jako dodatek. Nie mamy teatrów tanga. Tango jest niszowe. Społeczność przyrasta bardzo powoli. Czy zatem puchar Polski w tangu argentyńskim będzie znaczącą imprezą na mapie tanga? Tego nie wiadomo. Mamy polską parę utytułowaną nie tylko w Polsce. Dominika Jasik i Grzegorz Kałmuczak mają aspiracje międzynarodowe. Pokazują, że Polacy to światowy poziom. Milongę tańczą jak nikt inny, zdążysz jeszcze na warsztaty!

Niektórzy się oburzają

że tango argentyńskie to nie jest sport, że zawody i konkurencja jest nie na miejscu.  A ja w tym momencie wygłoszę moje ulubione powiedzenie:

Każdy robi, co uważa!

Nie chcesz rywalizować, nie startuj! A jeśli chcesz startować, to Ci coś podpowiem:

Po pierwsze – pooglądaj pokazy różnych par i pochodź na warsztaty prowadzone przez pary z dorobkiem. To, że w swoim mniemaniu dobrze tańczysz, niestety nie wystarczy. W polskim pucharze nie sędziuje Maliniak z Kisielową. Sędziowie są zawodowcami. Patrzą na connection, ale też na MUZYKALNOŚĆ, która przez Polaków jest traktowana po macoszemu.

W tangu argentyńskim poczucie rytmu nie wystarczy!

Tańczenie tylko do rytmu jest nudne. I tu Ci podpowiem drugą rzecz: jeśli chcesz swoje tango podnieść kilka poziomów wyżej, jedź z nami na majówkę!

Luiza i Marcelo Almiron to jedni z bardziej doświadczonych nauczycieli w Polsce, sami uczyli się w Buenos Aires u najlepszych. Nie ściemniają, nie chwalą za nic, za to merytorycznie wskazują najlepsze rozwiązania. A podczas majówki będą osadzać tangowe smaczki w muzyce: w orkiestrach melodyjnych i rytmicznych.

Jeżeli myślisz o starcie w pucharze albo jeśli chcesz być partnerem/partnerką pierwszego wyboru, zapraszam! Tak, w muzyce zarówno lider, jak i follower ma dużo do powiedzenia – o ile umie. Liczba miejsc ograniczona. Zapraszamy w parach, mamy też miejsce dla lidera (doświadczona tanguera czeka!). Zgłoszenia do mnie lub Luizy. Szczegóły znajdziesz TU. Warunki mamy mega komfortowe, program jest tak ułożony, że będzie ciekawie, pracowicie, ale także relaksowo i wypoczynkowo. Zapraszamy 😆 

 

 

Autor: Ania TangoTeAmo

Tango to moja pasja. Podróżuję, by tańczyć. Opisuję tangowe imprezy i obyczaje. Piszę książki, w których zawsze obecne jest tango.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *