4-th Recuerdo Tango Festival is over!

Komu się nie będzie chciało czytać całości, a nie był, powiem krótko: sfrajerzyłeś/łaś się, bejbe. To był rewelacyjny festiwal za niedużą kasę, zwłaszcza jak skorzystało się z rejestracji we wcześniejszym terminie i w parze (nie było takiego musu, jedynie zachęta cenowa, pewnie dlatego był niezły balans, jak rzadko kiedy na festiwalach). Masz kolejną szansę, lepiej jej nie przegap. 
 UWAGA! Następny już za niecały rok!!!

 A konkretnie: 26 – 29.11.2020!!! Aaaaa!!!!! Cudownie. 
 Ten się skończył, ot co.
Ale najpierw wszystko się zaczęło.
4 lata temu pierwsza edycja, tydzień z kawałkiem temu czwarta. Nasz warszawski festiwal rozmościł się w listopadowej porze i znowu ogrzeje nas swoim blaskiem.  
Może południowcy przestaną kręcić nosem na nasz klimat i będą liczniej przyjeżdżać? Chociaż w tym roku goście bardzo dopisali, zagraniczni także.  
Dla niektórych był to pierwszy festiwal w życiu, w którym brali udział.
 
Dla mnie był to nie wiem który, nie liczę (a szkoda; i na pewno niebawem napiszę, czym się różni festiwal od maratonu, bo różnice są zasadnicze).    
Festiwalowe czwartki na całym świecie są mniej liczne.

A u nas był tłum! Oczywiście w piątek i sobotę większy, ale jak na czwartek, było bardzo dużo ludzi.  
Pierwszy festiwalowy pokaz wykonali Gospodarze:
  
Jakub Grzybek & Patrycja Cisowska-Grzybek!  
Przy okazji: w Argentynie zawsze najpierw wymienia się mężczyznę.  
Pati miała zjawiskową suknię w kolorze głębokiej butelkowej zieleni, mieniącą się kryształami Svarovsky’ego.  
Legenda głosi, że Kuba nie spał po nocach, tylko rzeźbił tę suknię tymi brylantami… Ale kto by wierzył w legendy? 
W piątek tłum przybrał na sile.

Pokaz miała para, która w ubiegłym roku wywołała łzy wzruszenia, a nawet z co poniektórych damskich biustów ekstatyczny szloch. 
Facundo Piňero & Vanesa Villalba
 
I tym razem rozgrzali publiczność do czerwoności. Ja osobiście lubię ich estetykę, sprawność, muzykalność i technikę. 
Uważam, że jest to doskonała pokazowa para. Ma dla mnie to coś, co przyciąga uwagę i nie puszcza.
Nawet w zaawansowanej ciąży. 
Sobota należała do Los Totis, ale nie tylko!

Do kogo jeszcze, to za chwilę. 
Los Totis, czyli:
 
Christian Marquez & Virginia Gomez!

Po Gospodarzach i Facundo z Vanesą to trzecia para, która jest na Recuerdo od pierwszej edycji.
Mają wyrobioną markę, należą do światowego TOP. Ich pokazy są mniej szalone, bardziej klasyczne, ale także technicznie perfekcyjne. 
Niedziela to czas pożegnań.

Część gości wyjeżdża, głównie ci z Polski, bo zagraniczni zostają dłużej i można się z nimi spotkać na naszych miejscowych milongach w kolejnym tygodniu. 
😄 😄 😄 😄
Był i pokaz, a jakże! Po raz pierwszy dołączyli:

Juan Malizia & Manuela Rossi! 
Power, wdzięk, gibkość – wszystko było.  
I zjawiskowa suknia też. 
O pokazach nie ma co pisać, je trzeba zobaczyć. Z tymi pokazami to jest tak, że… A nie, o tym napiszę kiedy indziej.
W niedzielę maestros zatańczyli rondę, czyli wszyscy na raz. Wrażenie trochę jak na karuzeli, w głowie może się zakręcić, bo nie wiadomo, na czyje nogi patrzeć... 
Miejsce

Tegoroczne wszystkie cztery festiwalowe gale odbyły się w auli głównej SGH. Moim zdaniem to dobry wybór. Co prawda brakowało paniom garderoby, ale duża szatnia z przesuwaną masą wieszaków robiła za kotarę i jakoś dałyśmy radę.  
Parkiet.

Śliski! Ja osobiście baaardzo lubię. Jacek M. mawiał, że żaden parkiet nie jest za śliski, jeśli się umie tańczyć  😄 
Jakieś pojedyncze jęki do mnie dotarły, że w czwartek o 21.00., kiedy zaczynał się festiwal, jeszcze układali podłogę i że o rety. Ja przyszłam przed 21.30., podłoga była ułożona, za to do 22.00. nie tańczył nikt. Ale co postękał, to jego. 
 
TDJ’s team

Gusta muzyczne są różne, dlatego staram się nie oceniać: gra dobrze czy źle (no chyba że gra źle 😄 ). 
Na marginesie, bez związku z festiwalem: ja osobiście na przykład nie lubię ckliwego smędolenia odbieranego przez niektórych jako romantyczną tkliwość i uważam, że zbyt liryczny nastrój didżeja mający wpływ na dobór muzyki może zepsuć nawet kameralną imprezę, nie mówiąc o dużym iwencie (na marginesie marginesu: spolszczona pisownia angielskich słów jest celowa. Lubię rzeźbić w języku, który nie jest martwą łaciną 😄  Poza tym to mój blog i mogę sobie pisać, jak i co chcę, najwyżej pozgrzytasz zębami😄).  
Zatem bez oceniania i wymieniania całej didżejskiej drużyny (możesz ją znaleźć TU), ocenię i wymienię jednak jej część, bo mi się chce:
  
Dorota Zyskowska & Marcin Błażejewski, czyli Radio Tango UNO!

Pierwsza godzina zagrana z kompa, potem z winyli. Co tu dużo pisać i marnować Twój czas na bezsensowną czytaninę… Krótko i z sensem: 
SĄ NAJLEPSI!

Na miejscu innych didżejów mocno bym się przygotowywała z pół roku, jak miałabym grać na tej samej imprezie co ONI!  
I tak sobie myślę, że ja to mogę wypisywać różne rzeczy, nawet kiedyś może Wam zaśpiewam, ale gdybym miała zapędy didżejskie, to ich pojawienie się skutecznie zachęciłoby mnie do robótek ręcznych, a nie zamęczania ludzi wyjcowanym trzeszczeniem (bo tak gra większość tych z nieuświadomionymi niekompetencjami, mechanizm ten sam co w byciu niby nauczycielem tanga). ONI są zjawiskiem na skalę światową.  
Słyszę ICH często (prowadzą milongę UNO, w grudniu w środy i niedziele!). Razem i osobno. NIE zapodają kichowatych tand! I ta jakość dźwięku…  
Wracając do Recuerdo: w sobotę byłam od 22.00. do 3.00. Nie puścili ani jednej lipy!  
Bufet i restauracja.

Były! Bufet cały czas (z bardzo miłą i ładną obsługą), restauracja trochę (w piątek i sobotę do 2.00.). Słyszałam głos, że słabo, bo nawet za darmo wody nie było. Zrobię o tym osobny wpis, ale tu tylko nadmienię, że na festiwalach nie ma catering included (dobra, wracam do angielskiej pisowni, bo po polsku jednak jakoś głupawo to wygląda). 
Fotę z baru gdzieś zgubiłam, więc dałam tę😄 Chyba ktoś buchnął flachę ze sklepu, bo polewanie jest z zabezpieczeniem 😄  
Dodam jeszcze, że byłam na maratonie (a na maratonach napitki i przekąski co do zasady są), na którym nie było NIC! A dodając jeszcze więcej: taka Turcja na przykład robi połączenie festiwalu z maratonem i tam troszkę jest, troszkę nie… Ale to inny temat. 
Dzwoni na Policję? 😄
Nie było koncertu podczas Gali, były dwa w teatrach.

Po raz pierwszy poczułam, czym jest prawdziwe escenario, rok temu w teatrze Komedia. Można lubić lub nie lubić, ale najczęściej jest to kwestia znania się lub nie, co powoduje, że można lubić lub nie lubić 😄  
Ja pokochałam. I uważam, że złą opinię o nim robią ci, co oglądają połączenie cyrku z baletem (dzięki, Tatuś W., za określenie!). Kiedyś tango sceniczne było karykaturą tanga. Tu, po raz drugi, zobaczyłam, że prawdziwe tango escenario to prawdziwe tango... Nie dziwota, że owacje były na stojąco i klaskaliśmy niemal do utraty dłoni!
Bandonegro!!! Kocham.

Są obłędni! Energia tryska każdym ich porem! Grali w tegorocznym spektaklu „Zapach kobiety” w teatrze Komedia. Robią światową karierę i są doskonałym potwierdzeniem, że jeśli masz talent i wykorzystujesz go w swojej pasji, odnosisz sukces. 
Drugi koncert z pokazami był w teatrze „Syrena”.

Pierwszy głos Argentyny + topowe pary = niesamowite przeżycie.  
Na oba spektakle bilety były wyprzedane. Nie dziwię się. Było warto. Za rok się pospiesz i kup wcześniej, bo nie czekają do ostatniego dnia.
Festiwalowe milongi śniadaniowe.

W sobotę i niedzielę. Moim zdaniem cudowny pomysł! Na pewno bym na nich była, gdybym była przyjezdna. Bo tak to u mnie działa: jak wyjeżdżam, jestem w tangowej imprezie na maksa. A u siebie mam inne sprawy i się nie da… A właściwie po prostu wybieram te inne sprawy, których na wyjeździe nie mam. Można było dołączyć, niezależnie, czy się miało full pass (płatnie). 
Popołudniówki.

To samo, co powyżej. Nie mam nawet zdjęć uczestników… Chyba żaden fotograf nie dotarł. Wstęp był wliczony w full pass, a wejście indywidualne można było kupić na nocnej gali poprzedzającej popołudnie. U drzwi - nie. 
   
Masterclass.

Jak to na festiwalu: TAK!  
Technika dla pań z DIVINAS: całe 5 godzin (3 x 1,5 godz.+ dwie przerwy). Do tego warsztaty z poszczególnymi argentyńskimi parami. 
MOC! 
Podsumowanie było na początku.

Dotarłaś/łeś do końca? Gratuluję Tobie umiejętności skupienia uwagi, a mnie tego, że umiem Ci ją umieć skupić 😄 

Najbliższe plany są najbliższe😄 

Najpierw sylwester. Różne są organizowane, w tym ten: taki mini maraton właściwie, winylowy, z NIMI! No tak, Dorota i Marcin grają TU. 

Pierwszy weekend 2020 należy do Beskid Tango Maraton 

Czekam na szóstą, a właściwie siódmą edycję (pierwsza była na Szyndzielni i zupełnie nie rozumiem, czemu nie jest liczona!). Rejestracja w toku. Panowie, przybywajcie! Kobity szturmują Anielicę Bielskiego Tanga, ale tak jak w piżamkach i koszulkach możemy sobie polatać dla własnej uciechy (a tak, pyjama party to mega petarda humoru i śmiechu co nie miara), tak tańczyć jednak wolimy z Wami.. 
Moje ulubione zdjęcie 😄 W tym roku wszyscy mieszkamy w hotelu Belweder w Ustroniu, szczegóły maratonu znajdziesz TU
Idą mikołajki i gwiazdka!

I dojdą z całą pewnością, więc za długo się nie zastanawiaj, tylko rób prezent sobie, szwagierce, teściowej, sąsiadce... Chcesz z autografem? Pisz do mnie! Da się zrobić😄 

Jedna myśl w temacie “4-th Recuerdo Tango Festival is over!”

  1. Dotychczas tango show uważałem za wynaturzenie. Po Recuerdo stwierdzam, że zatańczone przez odpowiednich ludzi w odpowiedni sposób potrafi coś z widza wycisnąć i jednocześnie coś mu do środka wcisnąć.
    Przeminęło, a szkoda. Czekamy na następną edycję.
    Filmy nie oddają nawet połowy tego co gały widziały

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.